...co do śladowej choćby zawartości mózgu w tych ślicznych futrzastych czaszeczkach, to powinien się uważnie przyjrzeć Pasiastemu, jak pędzi do świeżo przywiezionej od weta kluszczej i zaczyna się o nią wycierać przymilnie a entuzjastycznie, a podstawiać łebek do polizania, a mruczeć - jednocześnie sycząc straszliwie i marszcząc paszczę.
Oprócz kluszczej (nadspodziewanie dobrze naprawionej i oby tak dalej) przywiozłam od weta dawkę przypominającą uwielbienia dla puchatych kaukaziątek (mogę być twoim psem, mogęmogęmogę? wejdę ci na kolana, tak? przecież jestem jeszcze malutki, mam dopiero trzy miechy i co z tego, że kiedy siedzę na tych kolanach, to mam głowę wyżej od twojej?) i tylko trochę mniej puchatych labków (skoro jestem mniejszy nawet od twojego kota, to przynajmniej pokażę wszystkim, jaki jestem groźny i będę szczekał strasznym basem trzy razy grubszym ode mnie).
Noo, do kompletności to tam jeszcze trochę brakuje, a kompletnej kompletności kluszczy odwłok może nigdy nie osiągnąć, ale jest nieźle. Zdaniem weta, bo mnie się dalej robi słabo na widok. Dla równowagi kluszczej burczy w brzuchu, Bardzo Głośno - póki co upieram się przy optymistycznej tezie, że to od antyboli i że lakcid pomoże.
Się cieszę z kompletności kluszczej odwłoka. Bardzo.